Suche, techniczne definicje znajdziesz w internecie, choćby na Wiki. Nie będę ich "małpował".
Jako że nie lubię tego typu informacji, wymyśliłem swoją własną "fantazję" o bazie danych.
Baza danych jest jak super-hiper sekretarka. Nazwijmy ją Panią Anią.
Oto i ona we własnej osobie:
Ma ona w małym palcu wszystkie informacje dotyczące mojego serwisu www. No, może z tymi wszystkimi to przesadziłem. Ma te informacje, które kiedykolwiek kazałem jej zapamiętać.
Zaraz to Tobie zademonstruję:
- Pani Aniu, proszę mi podać adres URL ostatniej zaakceptowanej strony internetowej dodanej do oceny na www-4u.
Zastanawiasz się dlaczego taka super-hiper sekretarka nie ma pojęcia o czym do niej mówię?
Po prostu nie zna języka polskiego. Co? Że emigrantka? Nie, nie. Nic z tych rzeczy. Nie dogadamy się z nią ani w języku polskim, ani rosyjskim, ani nawet w arapaho. Jedyny język jaki zna Pani Ania to SQL.
Zadam więc to samo pytanie w tym właśnie języku:
- SELECT url_adres FROM oceniane_strony WHERE akceptacja = 1 ORDER BY id_strony DESC LIMIT 1
- Dziękuję Pa... Ech, i tak nie rozumie.
Wiesz co w tym wszystkim jest najlepsze? To, że znalezienie i zwrócenie tej informacji zajęło jej 0,001 sekundy. Nieźle. Taka sekretarka to skarb.
Pani Ania potrafi nie tylko wyszukiwać, ale też modyfikować, usuwać i zapisywać informacje.
Teraz poproszę ją o anulowanie akceptacji wcześniej wspomnianej strony:
- UPDATE oceniane_strony SET akceptacja = 0 WHERE url_adres = 'http://www.nutrivitality.pl' LIMIT 1
Zapisała zanim zdążyłem zamknąć usta.
Małe wyjaśnienie. Nie prosiłem o zmianę statusu ostatniej zaakceptowanej strony (chodzi mi o ten numer z ORDER BY id_strony DESC LIMIT 1). Dlaczego tak? Dlatego, że ktoś już w tym czasie mógł dodać nową stronę, którą zaakceptował administrator z naszego zespołu, i wtedy to właśnie ona byłaby ostatnią. Dlatego poprosiłem o zmianę statusu dokładnie tej strony, którą wcześniej podała mi moja super-hiper sekretarka.
Sądzisz, że mógłbyś wykorzystać Panią Anię, i wyłudzić od niej jakiekolwiek informacje? Nic z tego. Nawet ja - jej bezpośredni przełożony - przed każdym "połączeniem" z nią (jakkolwiek by to dwuznacznie nie brzmiało), muszę podać nazwę użytkownika i hasło, jak również jej imię i nr pokoju w którym znajduje się jej sekretariat. Bezpieczeństwo przede wszystkim.
Zdawało by się, że Pani Ania modyfikuje te dane za pomocą swojego "przelaptopa", a wyszukuje je w swoim magicznym skoroszycie. Ja jednak podejrzewam że trzyma je wszystkie w swojej damskiej torebce. Skąd takie podejrzenie?
Kiedyś skaleczyła się przeze mnie w palec i poprosiła mnie o chusteczkę ze swojej torebki. Gdy do niej zajrzałem - było tam mnóstwo tabel, a w każdej z tych tabel wiele różnych kolumn i wierszy. Kiedy się ją o nie spytałem, powiedziała że to jej arkusze kalkulacyjne Excela. Faktycznie wyglądały podobnie, ale coś czuję że zrobiła mnie w bambuko.
Niedługo zacznę prowadzić kurs SQL dla zielonych. Oczywiście na łamach www-4u.pl. Zapraszam.
© copyright: www-4u.pl